A, B, C... Daniela Plińskiego, czyli wicemistrz świata o
sobie
data dodania: 02.05.2007; źródło: inf. własna (Madzia Motylek)
A
jak Arek Gołaś – jak go wspominasz?
Hmm… Rywalizowałem z nim o miejsce w składzie, znałem go 2 lata. Myślę, że udało
mi się go poznać dosyć dobrze. Super człowiek, super zawodnik. Jest mi przykro,
że go z nami nie ma. Moim zdaniem Polska straciła bardzo wybitnego środkowego,
który przez wiele lat grałby w pierwszej szóstce w reprezentacji. Niestety
odszedł… Cały czas zostanie w naszych sercach.
B jak Bosek Ryszard – jakim był trenerem?
Ja myślę, że jest i był trenerem bardzo dobrym. Z Ryszardem Boskiem jestem cały
czas w kontakcie. Życzyłbym każdemu zawodnikowi, żeby spotkał go na swojej
drodze.
C jak cierpliwość – zawsze
najdłużej zostajesz na hali i rozdajesz autografy. Nie jest to czasem męczące?
Z natury ja nie jestem
cierpliwy. Sumienność i cierpliwość… To jest coś podobnego waszym zdaniem czy
nie? Moim zdaniem jestem sumienny, ale cierpliwy zależy dla kogo. W każdym bądź
razie cierpliwość z tego się bierze, że ludzie dla nas przecież nie raz byli
cierpliwi. Czekali na wynik, oni tworzą całą tę otoczkę. Bez nich nie byłoby w
Polsce siatkówki. Nie byłoby takiego zainteresowania, dlatego jak mam okazję i
ktoś mnie prosi o autograf to daję. Jeżeli potrzeba na to godziny czasu -
zostają i nie ma żadnego problemu. Myślę, że trzeba im to oddać.
D jak Dannon – czy to
prawda, że jesteś tak nazywany przez kolegów?
Dannon? Nie (uśmiech).
E jak edukacja -
studiujesz, studiowałeś, zamierzasz?
Zamierzam. Na razie nie wiem,
co dokładnie. Chciałbym gdzieś się związać z jakimś klubem dosyć dobrze na trzy
lata, żeby zrobić licencjat i może coś wtedy ruszymy.
F jak frajda - gra nadal sprawia Ci przyjemność po długim okresie
reprezentacyjnym i ligowym? Nie masz czasem dość?
Były problemy przez pierwsze dwa, trzy miesiące, ale teraz wszystko wróciło
do normy. Daniel Pliński dalej ma głód siatkówki i dalej chce trenować.
Najgorsze, że czasami różne rzeczy bolą, kolano, piszczele, bark, plecy i wtedy
są problemy, żeby dawać z siebie 100%. Ale już jest głód siatkówki, mam ochotę
dalej grać.
G jak Grzyb Wojtek – najlepszy przyjaciel?
Jeden z najlepszych, nie ulega wątpliwości. Trzymamy się ze sobą na kadrze,
dzwonimy do siebie bardzo często. Powiem szczerze, że najlepszy kompan do
mieszkania razem w pokoju przez długi okres czasu. Mieszkaliśmy ze sobą pół
roku, nie udało nam się ani razu pokłócić. Bardzo fajnie rozumiemy się w tym
pokoju. Jak wiadomo jeśli dwóch facetów przebywa ze sobą dużo czasu najczęściej
zdążają się konflikty. Z Wojtkiem takiej rzeczy nie było. Wczoraj właśnie
rozmawialiśmy, że dalej jesteśmy w pokoju razem na kadrze. Dogadujemy się super.
H jak hazard - podobno grasz w karty z chłopakami na zgrupowaniach...
No gram! Gram w karty, mam dużo szczęścia w kartach… W miłości też (śmiech).
W miłości też mam szczęście. Na kadrze gram w karty i gram też w klubie. W karty
gramy jak jedziemy autobusem, gramy jak mamy trochę czasu. Przed meczem, czyli
dzień wcześniej gramy w pokera tutaj w klubie. Poker holdem texas – taka nowa
odmiana pokera. Mamy nawet żetony tutaj w klubie, wozimy je ze sobą. Na kadrze w
każdej wolnej chwili oczywiście też gram w karty.
I jak impulsywny - czy taki spokojny człowiek jak Ty może być czasami nerwowy?
Na boisku jestem bardzo nerwowy. Często mnie ponosi, aczkolwiek w ostatnich
sześciu spotkaniach wyciszyłem się, bo wiem, że nerwy nie są dobrym doradcą i
przeszkadzają drużynie. Poza boiskiem myślę, że jestem wyciszony.
J jak Julia – oczko w głowie tatusia?:)
Zdecydowanie. Największa miłość życia. Myślę, że jestem człowiekiem
strasznie uczuciowym. Wiadomo, Julka to jest moja córeczka, ale mój pies jest
również oczkiem w głowie (śmiech). Oczywiście żona – to jak najbardziej. Nie
wyobrażam sobie, żeby mojej córce mogło się coś stać, ale myślę, że każdy ojciec
ma takie uczucie. Staram się spędzać z nią każdą wolną chwilę.
K jak klub – masz zamiar zmienić barwy klubowe w najbliższym czasie, czy
pozostajesz w Jastrzębiu?
Marzy mi się zmiana otoczenia. Chciałbym wyjechać do ligi włoskiej. W tym
kierunku zostały już poczynione jakieś ruchy. Na razie to jest priorytet dla
mnie.
L jak Lozano – wysoki niebieskooki blondyn czy dzielny mały rycerz?
Wysoki? Niebieskooki? Blondyn? To ja! (śmiech) Też niebieskie oczy mam. Ja
myślę, że mały, dzielny rycerz - bez dwóch zdań. Mały wzrostem, ale wielki
wiadomo, z jakiej przyczyny. Myślę, że wybitny trener. Idealne posunięcie ludzi
w polskim związku piłki siatkowej. Wahali się między panem Gajiciem a Lozano.
Pan Gajic został zwolniony, a trener Lozano jest dalej z nami i to znaczy, że
reprezentacja dalej robi postępy przy tym trenerze.
Ł jak Łukasz Kadziewicz – rywale czy przyjaciele?
Myślę, że bliżej przyjaźni, zdecydowanie.
M jak Marta – jak się poznaliście?
Na sylwestra. Marta miała 15 lat, ja miałem 17. Było to, kiedy szedłem na
prywatkę do znajomych. Była tam ona i tak od piętnastego roku ją przechwyciłem i
do dnia dzisiejszego jesteśmy razem.
N jak najpiękniejszy moment w Twoim życiu – opowiesz?
On był najpiękniejszy a zarazem bardzo smutny. To był 10 kwiecień godz. 7:22
– narodziny mojej córki. Wielkie szczęście a zarazem smutek, że jest to tak
daleko od niej. Ja byłem akurat w Żorach, a żona rodziła w Pucku. Wielka radość
i smutek, że nie mogę być przy nich.
O jak opieka nad Julką – pomagasz czasem Marcie?
Czasami tak, ale żona ma tutaj pretensje, że za mało. Jak mam trochę czasu to
staram się go spędzić z Julką.
P jak plażówka – jakie wspomnienia? Chciałbyś jeszcze kiedyś wrócić na plażę?
Myślę, że tak. Jak mi zdrowie dopisze to po igrzyskach w Pekinie
najprawdopodobniej już więcej w reprezentacji nie zagram, bo już będę dosyć
wiekowym zawodnikiem. Będę miał już 30 lat. Mam nadzieję, że uda mi się do
Pekinu przetrwać w reprezentacji halowej, a później mogę się zastanowić, co z
plażówką. Tu zarazem znowu najmilsze wspomnienia, że miałem przyjemność grać z
takim zawodnikiem jak Maciek Olszewski i największy smutek – mój wielki
przyjaciel, wracając z plażówki zginął w wypadku samochodowym.
R jak rodzeństwo – opowiesz coś o nim?
Za duże jest. Musiałbym się bardzo mocno rozwinąć, mam trzech braci i dwie
siostry. Jesteśmy bardzo mocno związani, życzyłbym każdemu mieć tak liczne
rodzeństwo i tak zgrane.
S jak srebrny medal Mistrzostw Świata – mógłbyś opisać, co czułeś, gdy ten medal
zawisnął na Twojej szyi?
Myślę, że wielka radość, że praca nasza, którą wykonaliśmy przez pięć
miesięcy nie poszła na marne. Ten medal kończył naszą robotę, którą wykonaliśmy
i ten medal nam pokazał, że warto pracować nad sobą. Nie tylko chodzi o sport,
ale o inne rzeczy, żeby osiągnąć sukces. Nie ulega wątpliwości, że
wicemistrzostwo świata jest to duży sukces. Aczkolwiek przez chwilę tam jak
patrzyłem na ten medal, patrzyłem na kolegów z lewej strony, czyli na
Brazylijczyków, zastanawiałem się czy była szansa na ten złoty. Chwile smutku,
ale za chwilę w szatni wielka radość.
T jak Tomaso Totolo – jak Ci się współpracuje z nowym trenerem?
Ja ogólnie jestem człowiekiem, że ze wszystkimi trenerami bardzo dobrze
współpracuję i bardzo dobrze o nich mówię. Tak jak o trenerze Lozano, czy o
trenerze Bosku. Super trener, bardzo szybko zaaklimatyzował się w naszym klubie.
Znalazł wspólny język z nami, dlatego jesteśmy w finale mistrzostw Polski.
U jak uśmiech – często gości na Twojej twarzy. Masz jakąś receptę na
szczęście?:)
(śmiech) Recepta moja na szczęście? Żeby wszystko było w domu w porządku.
Wychodzę na trening, czy na mecz i wiem, że wszystko jest w porządku z moją
żoną, z dzieckiem i z moim psiurem (uśmiech). Więc wtedy jest wszystko ok i
dlatego jestem szczęśliwym człowiekiem.
W jak wakacje z rodzinką – planujesz coś w tym roku?
17-ego lipca wyjeżdżam na wczasy, bo wtedy mamy urlop. Na Kretę! Z Michałem
(Winiarskim).
Z jak zainteresowania – czym się interesujesz poza siatkówką?
Sportem ogólnie. Wszystkim się w życiu interesuję, ale myślę, że najbardziej –
jak już powiedziałem – sportem. Jak mam chwilę lubię pograć w tenisa ziemnego,
aczkolwiek nie grałem teraz przez rok, bo nie ma czasu, nie ma zdrowia, ale jak
znajdzie się chwila to tenis ziemny. Myślę, że moim zainteresowaniem, moim hobby
– mam nadzieję, że to nie tylko rekreacyjnie – może być holdem texas poker
(uśmiech). Oglądam wszystkie turnieje, które są rozgrywane na świecie i
pokazywane na Eurosport.
Ż jak Żory – jak Ci się tam mieszka? Nie tęsknisz za rodzinnym Puckiem?
Ja się kiedyś zwiążę z moim Puckiem. Niestety tam nie ma pierwszoligowej
drużyny i muszę krążyć po Polsce, mam nadzieję, że już niedługo po świecie. Żory
idealne miejsce. Duży spokój, bardzo podobna mieścinka do Pucka. Zdecydowanie
większa, 7-8 razy większa, ale jak mówię, jest spokój. Mam bardzo dobrych
sąsiadów, a więc żyć nie umierać:)