data dodania: 16.06.2008; źródło: www.reprezentacja.net
Daniel
Pliński obserwował nie najlepszą grę swoich kolegów siedząc przed
telewizorem. O piątkowym meczu Polaków wolał nie mówić. - Człowiek znacznie
bardziej się denerwuje, kiedy nie jest w stanie nic zrobić - mówi środkowy.
- Wszyscy powinniśmy się cieszyć, zwycięzców się nie sądzi - dodaje
oceniając drugi mecz z Egiptem.
Wywozimy z Egiptu jeden wygrany mecz. Po
wczorajszym spotkaniu trzeba być zadowolonym. Najważniejsze jest
zwycięstwo, z którego wszyscy powinniśmy się cieszyć, a zwycięzców się nie
sądzi – twierdzi Daniel Pliński.
Piątkowy mecz „biało – czerwoni” nieoczekiwanie przegrali 2:3. Wczoraj,
po skutecznej grze, odnieśli jednak zwycięstwo.
- Myślę, że w porównaniu do piątkowego meczu poprawie uległy przede
wszystkim zagrywka i blok. Te elementy funkcjonowały bardzo dobrze i to one
przesądziły o naszym zwycięstwie 3:1. W sumie, nie licząc drugiego seta,
wygraliśmy swobotnie spotkanie gładko. Taka jest siatkówka, czasem jakaś
partia nie wychodzi – tłumaczy grę swoich kolegów środkowy
reprezentacji.
Mimo zwycięstwa nie można być zadowolonym ze stylu gry podopiecznych
Raula Lozano. - Cieszę się,
że wygraliśmy ten mecz. Wszystkie elementy zawsze można poprawić.
Brazylijczycy są najlepsi na świecie, a mimo to dalej dążą do tego, by grać
perfekcyjnie. Najważniejsze jest jednak osiągnąć zwycięstwo, a to nam się
wczoraj udało – podkreśla nasz reprezentant.
Przyczyn przeciętnej postawy Polaków można dopatrywać się również w
zmianach kadrowych, jakich przed tym wyjazdem dokonał argentyński
szkoleniowiec. - Nie jest powiedziane, że to
jest rezerwowy skład, ale na pewno różni się on od tego, który ostatnio
występował na boisku. Liga Światowa będzie poligonem doświadczalnym, a
trener będzie sprawdzał każde ustawienie. Wynik jest sprawą drugorzędną,
ale my zawsze musimy starać się grać dobrze. Zbliżają się Igrzyska
Olimpijskie i trener chce wybrać najlepszą dwunastkę, dlatego
najprawdopodobniej za każdym razem będzie grał inny skład – twierdzi
siatkarz, który chwali jednocześnie swoich kolegów grających na jego
pozycji. -
Grali nieźle w bloku, a to jest
najważniejszy element, za który odpowiada środkowy. Sprawowali się naprawdę
bardzo dobrze.
Postawa całego zespołu nie była jednak bardzo dobra, a Pliński, będąc
daleko, nie mógł swoją osobą wesprzeć zespołu.
- Człowiek zdecydowanie bardziej się
denerwuje, bo nie jest w stanie nic zrobić. Ale kibicowałem, trzymałem
kciuki i najważniejsze, że to przyniosło efekt. Bardzo się cieszę ze
zwycięstwa, wolę jednak być na boisku niż przed telewizorem – mówi
siatkarz.
Daniel Pliński dołączy teraz do kadry, która leci do Chin. Tym samym kończy
się dla siatkarza jego urlop.
- Wskakuję w poniedziałek w samolot. Z
Gdańska lecę do Warszawy, z Warszawy do Monachium, z Monachium do Pekinu i
później już bezpośrednio na miejsce rozgrywania dwumeczu. Dwa tygodnie
wolnego – myślę, że już wystarczy, choć tego nigdy nie za dużo
(śmiech). Spędziłem ten czas przyjemnie z
rodziną, odpocząłem i to jest chyba najważniejsze – kończy wypoczęty
środkowy polskiej reprezentacji.