W kadrze wielu zawodników narzeka na kontuzje. Daniel Pliński ma jedynie drobny uraz kostki i pozostaje do dyspozycji Raula Lozano. Jednak jak twierdzi zawodnik, wcale nie jest powiedziane, że argentyński szkoleniowiec na niego postawi...

Można powiedzieć, że reprezentację Polski prześladuje w tym sezonie pech. Najważniejsze turnieje podstawowi zawodnicy często musieli oglądać w telewizji. Wszystko wskazuje na to, że podczas olimpijskich kwalifikacji będzie podobnie… - Tak już jest w naszym zawodzie, że są kontuzje, które spotkają praktycznie każdego. To już jest wkalkulowane w naszą profesję. Są one przykre, ale trzeba przyjąć je do wiadomości i walczyć dalej – mówi Daniel Pliński, który sam zmaga się jeszcze z drobnym urazem. - Dwa tygodnie temu podkręciłem kostkę, ale trenuję już dość normalnie, na 80 – 90% swoich możliwości, więc w ciągu kilku najbliższych dni będzie już idealnie.

Brak chociażby  Łukasza Kadziewicza czy prawdopodobnie Michała Winiarskiego może zdecydowanie osłabić zespół, ale środkowy reprezentacji nie rozpacza. - Nie ulega wątpliwości, że są to wybitni zawodnicy i ich brak na pewno ma jakieś znaczenie. Są jednak ludzie, którzy czekają na swoją szansę i wskoczą na ich miejsce. Będą chcieli się pokazać. Nikt nie pojedzie do Turcji tylko na wycieczkę. Niezależnie od tego, w jakim składzie reprezentacja Polski pojedzie do Izmiru, będzie walczyć o olimpijską kwalifikację.

Problemy zdrowotne Kadziewicza sprawiły, że na pozycji środkowych toczy się teraz zacięta walka o miejsce w składzie. - Ciężko mi ocenić, na kogo postawi Lozano. Myślę, że cała czwórka ma takie same szanse. Naprawdę nie wiem, czy pojadę do Turcji. Też walczę o miejsce w dwunastce. Każdy z nas daje z siebie maksimum, ponieważ w tej kadrze nie ma pewniaków – twierdzi Pliński, którego pozycja w reprezentacji wydaje się jednak raczej nie zagrożona. 

- Myślę, że jesteśmy wszyscy w dość dobrej formie, na treningach dobrze wypadamy. Wygląda to optymistycznie, ale wszystko zweryfikuje turniej. Treningi są na wysokim poziomie, a nasza forma sportowa nie jest zła. Zobaczymy jednak, jak to wyjdzie, kiedy przyjdzie stres – ostrożnie deklaruje reprezentant Polski. -Są to raczej treningi taktyczne. Dużo pracujemy w „szóstkach”, zgrywamy się. Nie ma czasu na ciężkie treningi, ponieważ do dyspozycji mieliśmy tylko tydzień. Ćwiczymy więc krótko, ale bardzo intensywnie. Koncentrujemy się na określonych elementach – wyjaśnia Pliński.

Zanim jednak podopieczni Lozano powrócą do treningów, czekają ich dwa dni wolnego. - Dziś po obiedzie rozjeżdżamy się do domów. Sylwestra spędzę w domu z najbliższą rodziną, a w Nowy Rok ok. godziny 16 wsiadam do samochodu i wracam na zgrupowanie do Spały.

Nasz reprezentant poproszony o złożenie noworocznych życzeń dla czytelników Reprezentacja.net  życzył: - Przede wszystkim spokoju i dużo zdrowia, bo ono jest w życiu najważniejsze.

30.12.2007 / www.reprezentacja.net