Mecz
z Rosjanami jest najważniejszy. To on zdecyduje czy wrócimy jako przegrani -
mówił Daniel Pliński przed mistrzostwami świata. Teraz jest podobnie. Mistrz
Polski z Rosjanami powalczy o awans do finału Ligi Mistrzów.
Siedzieliśmy w
hotelu w Saitamie, a Daniel Pliński, najmniej doświadczony
z kadrowiczów, choć wcale nie najmłodszy, wypowiadał się ostro,
bezkompromisowo. Teraz jest podobnie. A mistrz Polski z Plińskim na środku
bloku, właśnie z Rosjanami powalczy o awans do finału Ligi Mistrzów.
- Pojechałem na japoński mundial, żeby coś wygrać, a nie po
siódme miejsce. Mecz przeciwko Rosjanom był kluczowy, decydował dla nas
o wszystkim. Pamiętaliśmy te lekceważące wypowiedzi, że "Polaczki
zawsze przegrywają", więc zrobiliśmy im psikusa - wspomina teraz,
przed łódzkim Final Four Indesit European Champions' League. I tylko
się śmieje, gdy mówię, że nastawienie zawodników Dynama TatTransGaz
Kazań jest chyba podobne, skoro ich trener oficjalnie deklaruje, że "ma
większe gwiazdy niż najlepsi zawodnicy mistrza Polski".
Wychodząc na boisko, Pliński powinien mieć kompleksy, a nie ma
żadnych. W Final Four Ligi Mistrzów zagra przeciwko zawodnikom,
niewiele tylko od niego starszym, którzy byli wielokrotnymi mistrzami
Europy lub medalistami mistrzostw świata i igrzysk olimpijskich, gdy on
grał jeszcze w Stolarce Wołomin, a jedynymi medalami, o jakich mógł
marzyć były te w siatkówce plażowej. - Wtedy myślałem, że jeśli mam
szansę powalczyć o wyjazd na igrzyska, to tylko na plaży. Zdobywałem
medale mistrzostw kraju, ale coraz bardziej ciągnęło mnie na parkiet - opowiada
Pliński...