- W moim przypadku transfer do Skry będzie sportowym awansem, będę grał w
najlepszej polskiej drużynie, a moje umiejętności mogą rosnąć pod okiem Daniela
Castellaniego - mówi nowy środkowy Skry Bełchatów, Daniel Pliński.
Pozyskanie przez Skrę Daniela Plińskiego było jednym z hitów
transferowych Polskiej Ligi Siatkówki. Reprezentacyjny środkowy przez
dwa lata będzie występował w Bełchatowie. W ubiegłym tygodniu podpisał
kontrakt, a w poniedziałek wynajął już mieszkanie. - Przecież nie będę
dojeżdżał z Jastrzębia - żartuje
Jarosław Bińczyk: Nie znalazł się Pan w kadrze, która w
weekend zagra w Lidze Światowej z Chinami. Żałuje Pan? Ominie Pana
fajna wycieczka...
Daniel Pliński: Nie, bo przynajmniej trochę
odpocznę. Ale krótko, bo lecę do Argentyny. Drużyna będzie wracać przez
Amsterdam i tam dojdzie do wymiany kilku zawodników. Wśród nich będę ja.
Do Argentyny pojedzie Pan już jako zawodnik Skry Bełchatów. Co spowodowało, że wybrał Pan ten klub?
- Bo Skra jest najmocniejsza w Polsce.
Ale po zakończeniu sezonu mówiono, że wyjedzie Pan do Włoch...
- Liczyłem, że zagram w tamtejszej lidze. Miałem kilka ofert, ale
mało konkretnych. Nie chciałem już dłużej czekać, dlatego przyjąłem
propozycję Skry.
Po ostatnim spotkaniu o złoty medal powiedział Pan, że trzy drugie miejsca w ciągu roku to za dużo i czas wyjechać.
- Mam nadzieję, że nie przyniosę pecha Skrze i nie zajmiemy
drugiego miejsca. Do Bełchatowa przychodzę, by walczyć o najwyższe
cele. Z tego co wiem, klub ma plany, by walczyć o najwyższe cele w
Lidze Mistrzów. Postaram się mu w tym pomóc.
Podobno mógł Pan odejść z Jastrzębskiego Węgla tylko za granicę. Czy to znaczy, że Skra zapłaciła za Pana?
- Nie, bo udało mi się rozwiązać umowę za porozumieniem stron.
Musiałem tylko wpłacić pewną sumę do klubu. Ale na pewno będę bardzo
dobrze wspominał występy w Jastrzębiu. To w tym zespole zrobiłem
postępy, trafiłem do reprezentacji Polski. Ale przyszła taka chwila, że
i dla mnie, i dla klubu będzie lepiej, jeśli się rozstaniemy. Na pewno
w moim przypadku transfer do Skry będzie sportowym awansem, bo jak już
mówiłem, będę zawodnikiem najlepszego polskiego klubu, a pod kierunkiem
Daniela Castellaniego będę mógł rozwinąć swoje umiejętności.
No właśnie, co Pan wie o trenerze mistrza Polski?
- Rozmawiałem o nim z Piotrkiem Gruszką i Krzyśkiem Ignaczakiem. Powiedzieli mi, że to świetny trener i bardzo dobry człowiek.
W kadrze Skry jest trzech środkowych: Pan, Janne Heikkinen i Radosław Wnuk. Nie boi się Pan przegrania rywalizacji?
- Nie, bo sezon jest tak długi, że każdy sobie pogra. Już w
poprzednich rozgrywkach patrząc na Skrę byłem w szoku, że Radek Wnuk
nie miał miejsca w podstawowej szóstce. Przecież to bardzo dobry
środkowy. Ale mimo to zdecydował się zostać w Bełchatowie.
Jak Pan ocenia zmiany w składzie Skry?
- Na pewno ogromnym wzmocnieniem jest przyjście Antigi. Ja też
postaram się pomóc. Ale największym sukcesem jest zatrzymanie w
drużynie dwóch zawodników - Piotrka Gruszki i Mariusza Wlazłego.