data dodania: 05.06.2007; źródło: www.gazeta.pl

- W moim przypadku transfer do Skry będzie sportowym awansem, będę grał w najlepszej polskiej drużynie, a moje umiejętności mogą rosnąć pod okiem Daniela Castellaniego - mówi nowy środkowy Skry Bełchatów, Daniel Pliński.

Pozyskanie przez Skrę Daniela Plińskiego było jednym z hitów transferowych Polskiej Ligi Siatkówki. Reprezentacyjny środkowy przez dwa lata będzie występował w Bełchatowie. W ubiegłym tygodniu podpisał kontrakt, a w poniedziałek wynajął już mieszkanie. - Przecież nie będę dojeżdżał z Jastrzębia - żartuje

Jarosław Bińczyk: Nie znalazł się Pan w kadrze, która w weekend zagra w Lidze Światowej z Chinami. Żałuje Pan? Ominie Pana fajna wycieczka...

Daniel Pliński: Nie, bo przynajmniej trochę odpocznę. Ale krótko, bo lecę do Argentyny. Drużyna będzie wracać przez Amsterdam i tam dojdzie do wymiany kilku zawodników. Wśród nich będę ja.

Do Argentyny pojedzie Pan już jako zawodnik Skry Bełchatów. Co spowodowało, że wybrał Pan ten klub?

- Bo Skra jest najmocniejsza w Polsce.

Ale po zakończeniu sezonu mówiono, że wyjedzie Pan do Włoch...

- Liczyłem, że zagram w tamtejszej lidze. Miałem kilka ofert, ale mało konkretnych. Nie chciałem już dłużej czekać, dlatego przyjąłem propozycję Skry.

Po ostatnim spotkaniu o złoty medal powiedział Pan, że trzy drugie miejsca w ciągu roku to za dużo i czas wyjechać.

- Mam nadzieję, że nie przyniosę pecha Skrze i nie zajmiemy drugiego miejsca. Do Bełchatowa przychodzę, by walczyć o najwyższe cele. Z tego co wiem, klub ma plany, by walczyć o najwyższe cele w Lidze Mistrzów. Postaram się mu w tym pomóc.

Podobno mógł Pan odejść z Jastrzębskiego Węgla tylko za granicę. Czy to znaczy, że Skra zapłaciła za Pana?

- Nie, bo udało mi się rozwiązać umowę za porozumieniem stron. Musiałem tylko wpłacić pewną sumę do klubu. Ale na pewno będę bardzo dobrze wspominał występy w Jastrzębiu. To w tym zespole zrobiłem postępy, trafiłem do reprezentacji Polski. Ale przyszła taka chwila, że i dla mnie, i dla klubu będzie lepiej, jeśli się rozstaniemy. Na pewno w moim przypadku transfer do Skry będzie sportowym awansem, bo jak już mówiłem, będę zawodnikiem najlepszego polskiego klubu, a pod kierunkiem Daniela Castellaniego będę mógł rozwinąć swoje umiejętności.

No właśnie, co Pan wie o trenerze mistrza Polski?

- Rozmawiałem o nim z Piotrkiem Gruszką i Krzyśkiem Ignaczakiem. Powiedzieli mi, że to świetny trener i bardzo dobry człowiek.

W kadrze Skry jest trzech środkowych: Pan, Janne Heikkinen i Radosław Wnuk. Nie boi się Pan przegrania rywalizacji?

- Nie, bo sezon jest tak długi, że każdy sobie pogra. Już w poprzednich rozgrywkach patrząc na Skrę byłem w szoku, że Radek Wnuk nie miał miejsca w podstawowej szóstce. Przecież to bardzo dobry środkowy. Ale mimo to zdecydował się zostać w Bełchatowie.

Jak Pan ocenia zmiany w składzie Skry?

- Na pewno ogromnym wzmocnieniem jest przyjście Antigi. Ja też postaram się pomóc. Ale największym sukcesem jest zatrzymanie w drużynie dwóch zawodników - Piotrka Gruszki i Mariusza Wlazłego.