Mimo
porażki w meczu z Holandią środkowy polskiej reprezentacji, Daniel Pliński nadal
tak samo wierzy w swoją drużynę jak i w zwycięstwo w Izmirze. Jak przyznaje w
rozmowie z Rzeczpospolitą liczy na finał Polska - Niemcy.
Które chwile w tym meczu były decydujące?
Daniel Pliński: Przespaliśmy drugiego seta. Po
pierwszym wydawało się, że zrobimy w tym spotkaniu, co chcemy, ale było
inaczej. Trener Holendrów idealnie trafiał ze zmianami. Zdjął Roberta
Horstinka i Van Dijka, a na ich miejsce wpuścił Guido Görtzena i Van Der
Vela. To był strzał w dziesiątkę. 38-letni Görtzen prawie się nie mylił, a
my już tylko goniliśmy.
W tie-breaku prowadziliście 12:9. Wydawało się, że cztery bloki –
dwa pana i dwa Marcina Możdżonka – odbiorą Holendrom chęć do gry. Ale nie
odebrały...
Przegraliśmy na własne życzenie wcześniej. Graliśmy po prostu gorzej
niż z Hiszpanią i Włochami. Nasz serwis nie był już tak skuteczny. Zwłaszcza
zagrywka szybująca, której oni szczególnie nie lubią. Ich rozgrywający miał
więc takie przyjęcie, że mógł robić z nami na środku, co chciał. A ich
środkowi w tej sytuacji nieźle nas pogonili. Pierwszy skuteczny blok wyszedł
mi dopiero w końcówce. Wtedy po raz pierwszy zatrzymałem Wytze Kooistrę.
Wierzy pan, że Hiszpanie pokonają Holendrów?
Są lepszym zespołem, mają znakomitą zagrywkę, a to najlepsza broń na
Holendrów, więc jestem dobrej myśli. Wierzę, że zagrają fair, ale to my nie
wykorzystaliśmy szansy.
Ostrzegał pan przed Holendrami, mówił, żeby za wcześnie się nie
cieszyć...
Bo to naprawdę niewygodny zespół. Jeśli mają swój dzień i potrafią
odrzucić rywali od siatki, to są groźni dla każdego.
Zaśnie pan po tym meczu?
Nie ma takiej możliwości. Znów czeka mnie bezsenna noc.
Gdzie obejrzy pan mecz Hiszpanów z Holendrami?
Będę na sali. W pokoju, przed telewizorem nie wytrzymam.
Kiedy tylko skończył się mecz z Holandią, szybko zdjął pan buty.
Jakaś bolesna kontuzja?
Nie zaprzeczam, ale nie będę się wdawał w szczegóły, bo turniej jeszcze
się nie skończył.
Kto zagra w finale?
Polska z Niemcami. Naprawdę, to nie żart. Wciąż wierzymy, że możemy
wygrać ten turniej, tylko teraz muszą nam trochę pomóc Hiszpanie.