data dodania: 03.07.2007 ; źródło: Przegląd Sportowy
Wcale się nie zdziwię jeśli w finale Ligi Światowej
zagramy z Francją – mówi Daniel Pliński, wyłamując się z
ogólnonarodowego wołania o rewanż na Brazylii za mistrzostwa świata.
Trójkolorowi dostali wczoraj od FIVB „dziką kartę”.
Władze światowej federacji wzięły pod uwagę naszą sugestię i postawiły na
Francuzów. Ze względów sportowych, a także marketingowo-telewizyjnych – mówi
prezes PZPS Mirosław Przedpełski. Polscy siatkarze, którzy wczoraj rozpoczęli
krótkie zgrupowanie w Spale przed turniejem finałowym Ligi Światowej (od 11 do
15 lipca w katowickim Spodku) o tej decyzji dowiedzieli się po zakończeniu
wieczornego treningu.
Pierwszy mecz w grupie E zagracie z Francją, drugi z USA. W grupie E
o awans do półfinału będą walczyły Brazylia, Bułgaria i Rosja. „Dzika karta” dla
Francji to dobre rozwiązanie?
Daniel Pliński: Sprawiedliwe. Z trzech zespołów, który zajęły
drugie miejsce w grupach, Francuzi są najmocniejsi.
A może lepiej byłoby grać z najsłabszymi z tej trójki Finami? Łatwiej
byłoby awansować do półfinału.
- Po pierwsze, przestrzegam przed lekceważeniem tego zespołu. Finowie
zrobili ostatnio spore postępy. To nie jest taka słaba drużyna, jak się
niektórym wydaje. Po drugie, nie sądzę żeby takie chodzenie na skróty było
dobrym rozwiązaniem. Jeśli mamy być najlepsi, to musimy wygrywać z
najmocniejszymi. Francuzi będą bardzo groźni, grają świetnie w obronie i
przypominają Serbię z najlepszych lat. Nigdy przeciwko nim nie grałem, warto
więc spróbować.
Ostatnio dobrze sprawdzał się pan w roli wróżki, trafnie typując pięć
spotkań w finale PLS i dwa zwycięstwa w Warnie. Proszę powiedzieć z kim zagramy
w finale Ligi Światowej?
- Tym razem mam problem. Nic mi się nie śni, a stawka finalistów będzie
bardzo wyrównana. Ale coś tak chodzi mi po głowie myśl o finale... Polska –
Francja. Nie wiem nawet dlaczego.
To nie marzy pan o finale Polska – Brazylia i rewanżu za mistrzostwa
w Japonii?
- Najważniejsze, żebyśmy w tym finale w ogóle zagrali. A to wcale nie
będzie takie proste. Do Katowic przyjadą znakomite zespoły, a o sukcesie może
decydować jeden błąd. Nikt nie da nam tego zwycięstwa za darmo.
Ani miliona za pierwsze miejsce w finale. Taka kwota działa chyba na
wyobraźnię, tym bardziej, że macie obiecane 70 procent z wywalczonych nagród.
Proszę mi wierzyć, dla żadnego z nas te pieniądze nie mają znaczenia.
Nie one są dla nas motywacją. Może po zakończeniu turnieju zaczniemy je liczyć,
ale nie teraz.
Bułgarzy twierdzą, że mecze z wami w Lidze Światowej nie miały stawki
i udają, że nie przejmują się porażkami.
- Sześć kolejnych zwycięstw (w turnieju kwalifikacyjnym w Rzeszowie,
mistrzostwach świata i cztery w Lidze Światowej – przyp. red.) zostanie w ich
głowach. Jestem o tym przekonany. Oni teraz mówią, że mecze w Lidze Światowej
nie miały większego znaczenia, ale przed spotkaniami w Warnie bardzo chcieli się
zrewanżować. My mieliśmy kiedyś rosyjski kompleks, niech teraz Bułgarzy mają
kompleks Polski.