Data dodania: 04.08.2008, źródło: Przegląd Sportowy
Wszystko
jest naprawdę w porządku. Ciężko pracujemy, żeby osiągnąć dobry wynik w
igrzyskach. Wierzymy, że można tego dokonać. Między nami wszystko jest
naprawdę w porządku - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Daniel
Pliński.
Poradził pan już sobie ze zmianą stref czasowych?
Trzy dni w Hangzhou wystarczyły na aklimatyzację?
Ze mną wszystko w porządku. Niektórzy koledzy mają
jeszcze kłopoty z zasypianiem, innym z kolei cały czas chce się spać, ale
większość czuje się już nieźle. To był naprawdę znakomity pomysł, żeby
przylecieć do Chin tydzień wcześniej i zrobić bazę w Hangzhou. Kapitalna,
duża hala, którą mamy na wyłączność, idealne warunki, zadbano o wszystko.
Teraz pewnie będzie pan nas przekonywał, że ta forma
przyjdzie i wszystko jest na właściwej drodze.
Bo naprawdę wierzę, że tak właśnie jest. Najważniejsze,
że nikogo nic nie boli, nikt nie narzeka już na kontuzje. Obaj nasi świetni
masażyści mają wprawdzie pełne ręce roboty, ale wynika to raczej z tego, że
każdy z siatkarzy chce jak najlepiej zadbać o siebie i swoje mięśnie.
Na boisku też czuje się pan lepiej? Jest pan znów w
stanie mocno atakować?
Z dnia na dzień jest z nami lepiej. Pracujemy teraz nad
konkretnymi zagrywkami i nad taktyką. W czwartek byliśmy rano w siłowni, po
południu mieliśmy trening z piłkami, a w piątek pracowaliśmy dwa razy w
hali.
Proszę więc powiedzieć, jaka jest atmosfera w
kadrze? Po turnieju finałowym Ligi Światowej sporo się mówi na ten temat. Z
Brazylii dobiegły też bardzo niepokojące informacje, że klimat w drużynie
jest nie najlepszy.
Nie wiem, kto rozpowszechnia takie wiadomości, ale
chyba są to ludzie niezbyt nam przychylni. Wszystko jest naprawdę w
porządku. Ciężko pracujemy, żeby osiągnąć dobry wynik w igrzyskach.
Wierzymy, że można tego dokonać. Między nami wszystko jest naprawdę w
porządku.