data dodania: 20.07.2008; źródło: www.pls.pl

- Czy byłem pewniakiem – tego nie wiem, ale faktem jest, że dostałem powołanie i bardzo się cieszę, że pojadę na igrzyska – powiedział środkowy PGE Skry Bełchatów.

Jeszcze przed ogłoszeniem składu na igrzyska olimpijskie w Pekinie jednym z pewniaków do występu na tej imprezie był Daniel Pliński. Środkowy polskiej reprezentacji wcale jednak za takiego się nie uważał i nawet tuż po decyzji Raula Lozano skromności mu nie brakowało. - Czy byłem pewniakiemtego nie wiem, ale faktem jest, że dostałem powołanie i bardzo się cieszę, że pojadę na igrzyska– powiedział zawodnik PGE Skry Bełchatów.

PLS: Czy jest Pana zaskoczony faktem, że oprócz Pana i Łukasza Kadziewicza do Pekinu poleci Marcin Możdżonek?

Daniel Pliński: - W ostatnim tygodniu rywalizacja była bardzo zacięta, trener bardzo długo zastanawiał się, którego środkowego zabrać. Szanse były naprawdę równe, Raul miał twardy orzech do zgryzienia, ale ostatecznie postawił na Marcina Możdżonka i trzeba to zaakceptować. Marcin ostatnio świetnie się prezentował, zarówno w meczach z Japonią jak i na treningach i potwierdził, że jest bardzo dobrym środkowym.

Jesteście zadowoleni z waszej obecnej gry?

- Nasza gra pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale najważniejsze, że wygrywamy i to podbudowuje nas psychicznie. Myślę, że w Pekinie będziemy dobrze przygotowani, nasza forma cały czas idzie do góry, a to najważniejsze. Mamy zamiar awansować do ćwierćfinału.

Kluczowe znaczenie będzie dla was miało inauguracyjne spotkanie przeciwko drużynie Niemiec?

- Ten pierwszy mecz będzie na pewno bardzo ważny w rywalizacji grupowej, ale jeśli przegramy z Niemcami, to na pewno nie będziemy składać broni i będziemy walczyć dalej.

Realnie patrząc, jesteście w stanie zdobyć medal na igrzyskach?

- Na pewno jest to nasz priorytet. Zrobimy co w naszej mocy, żeby spełnić marzenie kibiców, dziennikarzy no i oczywiście nas samych. Boisko zweryfikuje, czy będziemy w stanie osiągnąć sukces.