Data dodania: 10.03.2009, źródło: www.siatka.org

Skra Bełchatów zdobyła tegoroczny Puchar Polski, czyli pierwszy z trzech trofeów, które ma szansę zdobyć w tym sezonie. Jak przyznaje Daniel Pliński, środkowy zwycięskiej ekipy, bełchatowianie czuli dużą presję przed turniejem w Kielcach.

Gratuluję nagrody dla najlepiej blokującego. Chyba jednak od tej nagrody bardziej cieszy odzyskanie Pucharu Polski?

- Jak najbardziej. Skra Bełchatów rok temu straciła Puchar Polski, dzisiaj go odzyskała, z tego powodu bardzo się cieszę. Czuliśmy dużą presję, duży stres przed tym turniejem, ale na szczęście się udało.

W finale mieliśmy powtórkę z historii - tak jak dwa oraz cztery lata temu, waszym przeciwnikiem był AZS Olsztyn.

- Dwa lata temu akurat grałem w innej drużynie. Cieszę się, że mogę pomóc Skrze, cieszę się, że nasz zespół zdobył Puchar Polski. Graliśmy dobrze na tym turnieju, równo, to jest najważniejsze.

Chyba to, że Olsztyn był waszym rywalem było lekkim zaskoczeniem. - Wszyscy typowali, że to raczej ZAKSA zmierzy się z wami w finale.

Powiem szczerze, że miałem takie dziwne przeczucie, że Olsztyn może awansować do finału. ZAKSA pierwszy raz grała pod presją. Nie ulega wątpliwości, że ona była faworytem tego meczu i niestety dla nich nie awansowała do finału. My przede wszystkim koncentrujemy się na swojej grze i cieszymy się z tego, że mamy puchar.

Po pucharowych emocjach czekają nas w przyszłym tygodniu emocje w Lidze Mistrzów. Sytuacja, jeżeli chodzi o awans do Final Four, jest nadal otwarta…

- No tak, ale jest to bardzo ciężki teren, bardzo trudny mecz, jest to ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Dziwne by było, jak by był łatwy, ale jedziemy walczyć. Boisko w Odincowie ma tyle samo metrów kwadratowych, co w Bełchatowie, Łodzi czy Kielcach, więc jest duża szansa. Trzeba wyjść walczyć i tyle. Najważniejsza jest głowa.

Czyli kwestia psychiki o wszystkim zadecyduje?

- Moim zdaniem tak, to jest klucz do sukcesu, bo widać, że jesteśmy w dobrej dyspozycji od dwóch, trzech tygodni.

Za tydzień zaczyna się faza play-off. Delecta, z którą zagracie w pierwszej rundzie raczej nie powinna sprawić wam większych problemów, aczkolwiek chyba żadnego przeciwnika nie można lekceważyć?

- Właśnie o to chodzi. My często gramy pod presją, często oczekuje się od nas zwycięstw, każda nasza porażka jest odbierana jako jakaś minimalna sensacja. Każda drużyna trenuje codziennie, każda przychodzi na trening po to, żeby wygrywać mecze i Bydgoszcz na pewno zrobi wszystko, by nas pokonać, ale my pracujemy, jesteśmy czujni. Mam nadzieję, że pokonamy tak łatwą drużynę.