To
Daniel Castellani rządzi w reprezentacji Polski, to on podejmuje decyzje.
Niektóre sprawy z nami konsultuje, wsłuchuje się w nasze prośby i sugestie. Ale
to nie zmniejsza jego autorytetu - powiedział Daniel Pliński.
PRZEGLĄD SPORTOWY: Wraz z Mariuszem Wlazłym, Pawłem Zagumnym i
Michałem Bąkiewiczem rozpoczyna pan udział w Lidze Światowej od spotkań z
Argentyną. Jest pan już gotowy do gry w wyjściowym składzie? DANIEL PLIŃSKI:
Przez pięć tygodni nie trenowałem, a na zgrupowaniu w Spale pojawiłem
się zaledwie osiem dni temu. Daleki jestem od optymalnej formy, ale jeśli
Castellani wystawi
mnie w szóstce, zrobię wszystko, żeby pomóc zespołowi.
PS: Kiedy pan
odpoczywał, polski zespół przegrał trzy z sześciu wyjazdowych spotkań Ligi
Światowej. Niektórzy zaczęli krytykować
Daniela Castellaniego,
że zgodził się na dłuższe urlopy kilku najlepszych graczy. Dlaczego pan poprosił
selekcjonera o wolne, nie mając żadnej kontuzji?
Czułem się zmęczony trudami sezonu zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Miałem
dość ciągłych treningów, meczów. Nie jestem młodzieniaszkiem, mam 32 lata, a
organizm się buntuje i domaga odpoczynku. Te kilka tygodni luzu były mi bardzo
potrzebne. Jestem przekonany, że dzięki urlopowi będę mógł więcej dać
reprezentacji, będę grał lepiej. Poczułem głód siatkówki.
PS: Castellani jest liberalnym trenerem, niektórzy twierdzą, że nawet
za bardzo. Zwolennicy twardych rządów jego poprzednika Raula Lozano obawiają
się, że teraz zawodnicy będą rządzili w kadrze. Podziela pan te obawy?
W żadnym wypadku. To Daniel rządzi w reprezentacji Polski, to on podejmuje
decyzje. Niektóre sprawy z nami konsultuje, wsłuchuje się w nasze prośby i
sugestie. Ale to nie zmniejsza jego autorytetu. Wręcz przeciwnie,
Castellani jest
człowiekiem o wielkiej charyzmie, wszyscy bardzo go cenimy. Mogę zapewnić, że
Daniel nie da sobie wejść na głowę. Już pokazał, że wie co robi, kiedy w
poprzedniej Lidze Światowej wystawił młodych zawodników. Potem zdobyliśmy
mistrzostwo Europy.
PS: W porównaniu z poprzednim sezonem rywalizacja o miejsca w
składzie mocno się zaostrzyła. Na pana pozycji świetnie radzi sobie Patryk
Czarnowski. Szóstka na mundial bez Daniela Plińskiego - nie boi się pan takiej
wizji?
Wręcz przeciwnie, cieszę się, że Patryk po świetnym sezonie w PlusLidze dobrze
radzi sobie w drużynie narodowej. Rywalizacja jest większa, wszyscy podnosimy
swój poziom, a selekcjoner ma kłopot bogactwa. Wiem, że to komunały, ale ja
naprawdę tak myślę. Znam swoją wartość. Wiem, że jestem dobrym siatkarzem i
jeśli przegram rywalizację, to z nie byle kim. Ale nie zamierzam się poddawać.
PS: Zaskoczyły pana dwie porażki kolegów z reprezentacją Niemiec?
Nie, bo Niemcy to dobra, świetnie poukładana i zdyscyplinowana drużyna, która ma
dwóch dobrych atakujących. My byliśmy na zupełnie innym etapie przygotowań, bez
kilku najlepszych zawodników.
PS: Z Kuby Polacy wywieźli cztery punkty, ale mogli wygrać nawet dwa mecze.
Mogli, bo w pierwszym spotkaniu Kubańczycy już leżeli na łopatkach i trzeba było
ich tylko dobić. Nie udało się, ale i tak te cztery punkty to wielka sprawa.
Kuba rzadko przegrywa mecze tak dotkliwie jak z nami. W rewanżu będą groźniejsi,
ale nasz zespół z każdym meczem gra lepiej.
PS: Awansujemy do Final Six w Cordobie?
Sądzę, że 15 zdobytych punktów na 18 możliwych w meczach w Polsce powinno
wystarczyć do awansu. Stać nas na pięć zwycięstw i awans.