O zwycięstwo trzeba walczyć w każdym meczu. I ta reprezentacja to zrobi,
obojętnie kto w niej będzie - mówi siatkarz kadry Polski i Jastrzębskiego
Węgla Daniel Pliński.
- Czego zabrakło Jastrzębskiemu Węglowi, by
zdobyć mistrzostwo Polski? Krzysztof Stelmach mówił, że Bełchatów miał
to "coś". To czego nie mieliście Wy?
-
Tego, co w sporcie najważniejsze - szczęścia i zdrowia. Bełchatów
szybciej niż inne zespoły poukładał wszystkie klocki, choć była szansa
ich pokonać.
- Co się stało w drugim secie piątego meczu ze Skrą? Prowadziliście już 17:12, a jednak przegraliście.
-
Ja do dziś się nad tym głowię i nie jestem w stanie znaleźć odpowiedzi.
Taka porażka bardzo boli. Zespół klasy Jastrzębskiego Węgla przy takiej
przewadze nie może przegrać seta. Nie jestem w stanie powiedzieć,
dlaczego mimo to przegraliśmy.
- Tomaso Totolo. Co takiego zrobił on, czego nie potrafił, czy nie wiedział, jak to zrobić, Ryszard Bosek?
-
Bosek też wiedział. Po prostu sami musieliśmy zrozumieć, o co chodzi.
Że nie można zwalać winy na kolegów, tylko trzeba brać na siebie
odpowiedzialność. W pewnym momencie się udało i dlatego doszliśmy do
finału. Trener Bosek miał pecha, bo po finałach byliśmy przemęczeni,
aczkolwiek Totolo zmienił nieco treningi i nasza gra wyglądała lepiej.
Ale myślę, że przede wszystkim to była nasza wina, nie trenera.
- Po finale stwierdziłeś, że czas wyjeżdżać z Polski. Wyjeżdżasz?
-
Nie wiem. Marzyłem o wyjeździe, ale czy to się uda? Wszystko powinno się wyjaśnić w ciągu najbliższych dni.
- Rosja czy Włochy?
-
Zdecydowanie Włochy.
- A może Polska? Ostatnio pojawił się temat Skry Bełchatów.
-
Coś istotnie jest na rzeczy. Moi menedżerowie prowadzą rozmowy z
Bełchatowem, ale opcja włoska wciąż kusi. Więcej nie mogę zdradzić.
- To zdradź chociaż, z jakim siatkarzem najchętniej spotkałbyś się w jednej drużynie?
-
Z Michałem Winiarskim (śmiech). Niestety, nie ma możliwości, byśmy zagrali razem, ale pomarzyć zawsze można.
- To był wyjątkowy sezon w PLS, ale szykuje się odpływ najlepszych zawodników. Czy w przyszłym sezonie ligę czeka kryzys?
-
Wielu myśli o wyjeździe, ale po swojej osobie widzę, że to nie takie
proste. Dlatego poczekajmy - może tak być, że wszyscy polscy siatkarze
zostaną w kraju.
- Atmosfera podczas finału PLS była gorąca -
parę mocnych słów padło chyba po obu stronach siatki. Wytłumaczyliście
już sobie wszystko z Mariuszem Wlazłym, Piotrkiem Gruszką i Krzysztofem
Ignaczakiem?
-
Tu nie trzeba sobie niczego tłumaczyć, po meczu dalej jesteśmy
kumplami. Piłkarze, szczypiorniści czy koszykarze w trakcie spotkania
mogą się stuknąć łokciami. Nas dzieli siatka, więc zostaje nam gadanie.
Dlatego to tak wygląda.
-
A Raul Lozano? Nie przyjeżdżał na finałowe mecze do Bełchatowa, zawodnicy Skry nie mają mu tego za złe?
-
Szczerze? Nie mam pojęcia, ale nie sądzę, by było coś takiego. Na razie jest pięknie i kolorowo.
- Ruszyła Liga Światowa - celujecie w zwycięstwo?
-
Ja w ciemno brałbym finał, ale taki jest sport, wszystko może się
zdarzyć. Nie wolno iść na minimalizm, trzeba walczyć o zwycięstwo w
każdym spotkaniu. I ta reprezentacja to zrobi, obojętnie kto w niej
będzie.
- Grę w finałowej szóstce tej imprezy macie zapewnioną. Można będzie się nieco oszczędzać, gospodarować siłami?
-
A gdzie tam, żadnego odpuszczania nie będzie. Chcemy wygrywać wszystko.
- Teraz Liga Światowa, we wrześniu
mistrzostwa Europy, na przełomie listopada i grudnia Puchar Świata...
Która impreza jest najważniejsza?
-
Dla mnie - każdy następny mecz. O zwycięstwo trzeba walczyć zawsze,
nieważne, jaka jest ranga. Ja tych imprez nie rozgraniczam, żyję z
meczu na mecz.
- Ale igrzyska olimpijskie to chyba coś specjalnego? Nie przechodzi Cię żaden dreszcz emocji na to hasło?
-
O, właśnie mi przeszedł (śmiech). Wiadomo, że olimpiada to
najpiękniejsza impreza dla każdego sportowca i chciałbym tam wystąpić.
Ale zostało do niej trochę ponad rok. Najpierw Polska musi się
zakwalifikować, a ja znaleźć się w dwunastce, która tam pojedzie.
- Narzekasz na srebrne medale: ostatnio dwa razy w lidze i na mistrzostwach świata.
-
Tak, wygląda na to, że to srebro jest mi już przypisane - w tym sezonie
srebrny medal, w poprzednim... Ale ja nie jestem przesądny i zrobię
wszystko, żeby w hali mieć na koncie jakieś złoto - bo na razie mam na
koncie trzy mistrzostwa Polski w siatkówce plażowej.
- No właśnie, zobaczymy Cię jeszcze na plaży w najbliższym czasie?
-
Za trzy-cztery lata, po igrzyskach w Pekinie, Daniel Pliński pokaże się
na plaży na pewno. Nie wiem tylko jeszcze, czy w siatkówce plażowej,
czy z żoną pod parasolem.