data dodania: 18.02.2008; źródło: www.skra.pl

Skra Bełchatów zapewniła sobie pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. Odkąd powstała Polska Liga Siatkówka zwycięzca rundy zasadniczej zostawał mistrzem Polski. Czy tak będzie również w tym roku? O kilka słów komentarza poprosiliśmy Daniela Plińskiego, który w prognozowaniu jest bardzo ostrożny-„w tej lidze nie można być niczego pewnym”- mówi siatkarz.

Skra.pl: Jadar jako jedyny ograł Was w pierwszej rundzie. Czy spodziewaliście się, że dzisiaj praktycznie nie podejmie walki?

Daniel Pliński: Porażka w Radomiu była naszą wpadką – Jadarowi wyszedł z kolei chyba najlepszy mecz. W pierwszym spotkaniu najgroźniejszą bronią radomian była zagrywka, która dziś nie stanowiła dla nas większego problemu. Poza tym już na samym początku Mariusz Wlazły wybił gościom siatkówkę z głowy, wyprowadzając nas na prowadzenie 10:0, jak się okazało to ustawiło nam nie tylko seta, ale cały mecz.

Tradycja ligowa mówi, że zwycięzca rundy zasadniczej zostaje mistrzem Polski. Jesteś tradycjonalistą?

Bardzo byśmy chcieli wywalczyć mistrzostwo, jednak w tej lidze nie można być niczego pewnym. Wszystkie drużyny mają lepsze i gorsze momenty i wiele będzie zależeć od dyspozycji w danym dniu, bo przecież wszystko rozstrzygnie się w play-offach.

Wyniki dwóch ostatnich meczów nie będą miały wpływu na Waszą lokatę, czy zatem zaczynacie już nastawiać się na Puchar Polski?

Przed nami dwa ostatnie mecze – w Warszawie i u siebie z Delectą i na chwilę obecną myślimy tylko o nich. Do końca rundy zasadniczej nie chcemy przegrać żadnego spotkania. Na Puchar Polski jeszcze przyjdzie czas.

Pierwsza jest Politechnika. Co możesz powiedzieć o najbliższym rywalu?

W zespole z Warszawy trzeba uważać na atakującego - Radosława Rybaka, który wielokrotnie pokazywał, że stać go na wiele. Jest też świetny rozgrywający – Pavel Chudik i doświadczony środkowy - Jakub Markiewicz. Przemysław Michalczyk również pokazuje, że z jego forma jest z meczu na mecz co raz lepsza.

Politechnika zagra o „życie”, warszawianie mogą wyjść bardzo zmotywowani...

To akurat może mieć odwrotny skutek. To, że dla Politechniki będzie to tak ważny mecz może zadziałać paraliżująco, my zaś zagramy tam bez żadnych dodatkowych obciążeń.

Tydzień temu pytałem Janne Heikkinena o jego rywali marzeń w Final Four. Czy Ty masz takie zespoły?


Nie, nie myślałem nad tym z kim chciałbym zagrać. W Łodzi na pewno zobaczymy świetne drużyny: może być to Sisley, Kazań, jedna z pozostałych włoskich drużyn, a może Dynamo Moskwa, czy Friedrischafen.

No właśnie, Friedrischafen pokazuje, że zwycięstwo w Lidze Mistrzów przed rokiem nie było przypadkiem...

To prawda, Friedrieschafen wygrało z Dynamem 3:0, jednak w Moskwie może być zupełnie odwrotnie i to Rosjanie mogą gładko ograć Niemców. W Rosji gra się bardzo ciężko, przekonałem się o tym dwa lata temu, grając w Jastrzębiu. Przegraliśmy wtedy w Odincowie wszystkie trzy sety do 16, pomimo że na własnym parkiecie pokonaliśmy ich 3:2.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.