Skra
Bełchatów zapewniła sobie pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. Odkąd
powstała Polska Liga Siatkówka zwycięzca rundy zasadniczej zostawał mistrzem
Polski. Czy tak będzie również w tym roku? O kilka słów komentarza poprosiliśmy
Daniela Plińskiego, który w prognozowaniu jest bardzo ostrożny-„w tej lidze nie
można być niczego pewnym”- mówi siatkarz.
Skra.pl: Jadar jako jedyny ograł Was w pierwszej rundzie. Czy spodziewaliście się, że dzisiaj praktycznie nie podejmie walki?
Daniel Pliński: Porażka w Radomiu była naszą wpadką – Jadarowi wyszedł
z kolei chyba najlepszy mecz. W pierwszym spotkaniu najgroźniejszą
bronią radomian była zagrywka, która dziś nie stanowiła dla nas
większego problemu. Poza tym już na samym początku Mariusz Wlazły wybił
gościom siatkówkę z głowy, wyprowadzając nas na prowadzenie 10:0, jak
się okazało to ustawiło nam nie tylko seta, ale cały mecz.
Tradycja ligowa mówi, że zwycięzca rundy zasadniczej zostaje mistrzem Polski. Jesteś tradycjonalistą?
Bardzo byśmy chcieli wywalczyć mistrzostwo, jednak w tej lidze nie
można być niczego pewnym. Wszystkie drużyny mają lepsze i gorsze
momenty i wiele będzie zależeć od dyspozycji w danym dniu, bo przecież
wszystko rozstrzygnie się w play-offach.
Wyniki dwóch ostatnich meczów nie będą miały wpływu na Waszą lokatę, czy zatem zaczynacie już nastawiać się na Puchar Polski?
Przed nami dwa ostatnie mecze – w Warszawie i u siebie z Delectą i na
chwilę obecną myślimy tylko o nich. Do końca rundy zasadniczej nie
chcemy przegrać żadnego spotkania. Na Puchar Polski jeszcze przyjdzie
czas.
Pierwsza jest Politechnika. Co możesz powiedzieć o najbliższym rywalu?
W zespole z Warszawy trzeba uważać na atakującego - Radosława Rybaka,
który wielokrotnie pokazywał, że stać go na wiele. Jest też świetny
rozgrywający – Pavel Chudik i doświadczony środkowy - Jakub Markiewicz.
Przemysław Michalczyk również pokazuje, że z jego forma jest z meczu na
mecz co raz lepsza.
Politechnika zagra o „życie”, warszawianie mogą wyjść bardzo zmotywowani...
To akurat może mieć odwrotny skutek. To, że dla Politechniki będzie to
tak ważny mecz może zadziałać paraliżująco, my zaś zagramy tam bez
żadnych dodatkowych obciążeń.
Tydzień temu pytałem Janne Heikkinena o jego rywali marzeń w Final Four. Czy Ty masz takie zespoły?
Nie, nie myślałem nad tym z kim chciałbym zagrać. W Łodzi na pewno
zobaczymy świetne drużyny: może być to Sisley, Kazań, jedna z
pozostałych włoskich drużyn, a może Dynamo Moskwa, czy Friedrischafen.
No właśnie, Friedrischafen pokazuje, że zwycięstwo w Lidze Mistrzów przed rokiem nie było przypadkiem...
To prawda, Friedrieschafen wygrało z Dynamem 3:0, jednak w Moskwie może
być zupełnie odwrotnie i to Rosjanie mogą gładko ograć Niemców. W Rosji
gra się bardzo ciężko, przekonałem się o tym dwa lata temu, grając w
Jastrzębiu. Przegraliśmy wtedy w Odincowie wszystkie trzy sety do 16,
pomimo że na własnym parkiecie pokonaliśmy ich 3:2.